Cybersquatting, czyli piractwo domenowe – czym jest i jak walczyć

Czy spotkaliście się kiedyś z sytuacją, w której Wasza konkurencja wykupiła tę samą nazwę w innej domenie najwyższego poziomu (TLD) lub domenę łudząco podobną do Waszej? Taki proceder ma swoją nazwę – cybersquatting lub typosquatting– i można z nim walczyć.

Czym jest cybersquatting

Cybersquatting (zwany także domain-grabbing lub domain name piracy) to tzw. piractwo domenowe, proceder polegający na zakupie domeny w celu jej blokowania, brzmiącej identycznie jak nazwa przedsiębiorcy, któremu zostaje podebrana domena, lub wyprodukowany przez niego towar.          

Oznacza to, że z cybersquattingiem będziecie mieć do czynienia w momencie, w którym ktoś zarejestruje dla siebie domenę, której nazwa przysługuje Wam w związku z prowadzoną działalnością.

Osoba, która zarejestrowała domenę, odsprzedaje ją podmiotowi uprawnionemu z zyskiem dla siebie, często za dużą sumę. Jest to często jedyny cel pirata, on sam nie korzysta w żaden sposób z domeny, którą zarejestrował.

Należy jednak pamiętać, że piractwo domenowe nie służy tylko do celów majątkowych, możecie się również spotkać z nieuczciwą konkurencją, która będzie chciała wykorzystać daną domenę na swoją korzyść. Profesjonalni piraci rejestrują czasami tysiące domen, wszystko, żeby osiągnąć jak największy zysk z ich sprzedaży. Jest to bardzo łatwe, ponieważ rejestracja domeny jest zazwyczaj automatyczna, a prawa podmiotów do posługiwania się nazwą nie są weryfikowane.

Historia cybersquattingu

Cybersquatting pojawił się po raz pierwszy w latach ’90 w Stanach Zjednoczonych, w okresie masowego powstawania sklepów internetowych. Nazwa procederu wzięła się od orzeczenia sądu w sprawie Avery Dennison Corp. v. Sumpton, w którym omawiana była sprawa kanadyjskiego przedsiębiorstwa, które zarejestrowało ponad 12000 adresów zawierających nazwiska prywatnych osób. W orzeczeniu tym określono, że piraci domenowi „przycupnęli” (ang. squat) na domenach, dopóki nie pojawił się ktoś, kto chciał zarejestrować je dla siebie.

Cybersquatting występuje również w Chinach i to na bardzo dużą skalę. Biorąc pod uwagę prawo chińskie, piraci domenowi mają tam duże pole do popisu. Jeżeli wytwarzasz swoje produkty w Chinach lub Twoja marka rozwija się na tyle, że może być tam znana i znaleźć się na AliExpress, warto zabezpieczyć się właśnie rejestrując odpowiednią domenę z chińską końcówką.

Oprócz cybersquattingu mamy także inne możliwości naruszeń. Jednym z nich jest zrobienie „błędu”w nazwie domeny i podszywanie się w ten sposób pod innego przedsiębiorcę – takie działanie nosi nazwę „typosquattingu”.

Cybersquatting w Polsce

W Polsce piractwo domenowe nie jest jeszcze wciąż pospolitym tematem na wokandach sądowych, niemniej jednak wiele jest przypadków takiego piractwa w polskiej przestrzeni internetowej. Jednymi z najbardziej znanych spraw w tym zakresie była sprawa rejestracji domen polkomtel.com i plusgsm.com. W sprawie tej wykorzystane zostały znaki towarowe sieci PLUS GSM przez firmę konkurencyjną, ERA GSM. Sprawa ta jednak  nie opierała się na chęci wzbogacenia przez firmę ERA, tylko na walce z konkurencją – co również należy postrzegać negatywnie.

Rejestracja domen – uprawniony podmiot

Podmiotem, który zajmuje się rejestracją domen w Polsce jest Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (w skrócie NASK). Jest to państwowy instytut badawczy, zajmujący się bezpieczeństwem Internetu, a także omawianą rejestracją domen – z końcówką .pl.

Podmioty, którym zależy na rejestracji, zawierają umowę właśnie z NASK. Nie ma znaczenia, kto i dlaczego rejestruje daną domenę, natomiast ważne jest, aby była ona unikatowa, a przy tym zgłoszona jako pierwsza – obowiązuje to na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. Po zawarciu umowy z NASK domena zostaje nam tylko „wynajęta”– według orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Warszawie (wyrok z 28 lutego 2005 r., sygn. akt I ACa 843/2004) prawo wyłącznego używania domeny nie jest tożsame z prawem własności.

Dodatkowo musisz wiedzieć, że najczęściej taką umowę na domenę zawierasz poprzez providera/dostawcę domen.

Cybersquatting a prawo

Dla przedsiębiorcy niezbędna będzie właściwa ochrona swoich praw do nazwy produktu lub samej firmy. Pomaga w tym rejestracja znaku towarowego – który tyczy się także domeny, która zawiera dany znak – na poziomie Polskim (w UPRP) lub Unii Europejskiej (w EUIPO).

Oznacza to dla „złodzieja” domeny, że będzie zmuszony wykazać, że domena mu przysługuje (np. udowodnić, że posiadał domenę jeszcze przed wszczęciem postępowania rejestracyjnego). 

Jak walczyć z „piractwem domenowym”

Co natomiast należy zrobić, gdy staniecie się ofiarą piractwa domenowego?

W pierwszej kolejności należałoby się skontaktować z osobą, która zarejestrowała Waszą domenę, w celu wydania przysługującego Wam adresu. Dopiero w momencie odmowy jej wydania możecie skorzystać z przysługujących Wam środków prawnych:

Znak towarowy

Jeżeli zarejestrowaliście znak towarowy, to należałoby zadać sobie pytanie, czy chroni Was ustawa Prawo własności przemysłowej. Ustawa określa, że przez uzyskanie prawa ochronnego nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zawodowy i zarobkowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej, a jedna z form realizacji prawa do znaku towarowego to m.in. reklama. Domena może być traktowana jako reklama, ponieważ realizuje funkcję reklamową znaku – dotarcie do jak największej liczby klientów.

Na gruncie tej ustawy będziecie mogli wystąpić z pozwem cywilnym, a w efekcie żądać zaniechania naruszania, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści czy także naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych lub poprzez zapłatę sumy pieniężnej.

Nieuczciwa konkurencja

Jeżeli nie posiadacie prawa ochronnego ze znaku towarowego, to Wasza sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana.

Mimo to, chroni Was ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Mowa tu głównie o art. 5 ustawy, na podstawie którego możecie oskarżyć „złodzieja” domeny o wprowadzanie klientów w błąd poprzez użycie „firmy, nazwy, godła, skrótu literowego lub innego charakterystycznego symbolu wcześniej używanego, zgodnie z prawem, do oznaczenia innego przedsiębiorstwa”.

Jeżeli dana strona internetowa jest wykorzystywana do reklamowania towarów lub usług, można uznać za doszło do działania noszącego znamiona reklamy wprowadzającej w błąd i mogącej wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru lub usługi.

Kolejna możliwość to skorzystanie z art. 15 ustawy, który odnosi się do utrudniania innym przedsiębiorcom dostępu do rynku – piratowi może też chodzić nie tyle o odsprzedaż, co zwykłą złośliwość.

Sąd polubowny NASK

Możecie również skorzystać z pomocy sądu polubownego. Są to sądy działające przy NASK-u, o którym była mowa wcześniej. Orzeczenia takich sądów sprawiają, że złodziejowi domeny może zostać wypowiedziana umowa abonamentowa domeny i dzięki temu może ona zostać ponownie zarejestrowana. Możliwość rozstrzygania sporów przy NASK istnieje jednak tylko, jeżeli przynajmniej jedna ze stron takiego sporu ma siedzibę lub miejsce zamieszkania w Polsce.

Podsumowując, cybersquatting, chociaż wciąż niezbyt często pojawiający się w polskich sądach, jest realnym zagrożeniem dla przedsiębiorców funkcjonujących lub zaczynających funkcjonować w Internecie.

Piractwo domenowe to bardzo niewinnie wyglądający proceder, jako że każdy może zarejestrować domenę, jaką zapragnie, z możliwością stwierdzenia, że wcale nie zna danego producenta, który ubiega się o przynależną mu domenę. Mimo to, jednak, znając już naturę dokonywania tego procederu (rejestracja domeny zawierająca znak towarowy osoby trzeciej i późniejsza oferta jej odsprzedania za cenę przekraczającą zakup), jest on w sposób oczywisty kwalifikowany jako piractwo domenowe, a dzięki możliwości wpasowania pojęcia domeny pod konkretne ustawy, można dosyć skutecznie bronić się przed naruszeniami, natomiast istnienie sądów polubownych czasem przyspiesza i ułatwia dochodzenie swoich praw.

Arkadiusz Szczudło

Autor: Arkadiusz Szczudło

Opiekun bloga FutureTech.legal. Prawnik w Kancelarii Snażyk Korol Mordaka sp.k. Specjalizuje się w prawie własności intelektualnej, nowych technologii, reklamy i mediów oraz ochronie marki i zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.